- Ciężki ten plecak? – Usłyszałem pytanie w głowie, spodziewałem się go prędzej czy później.
- Znośny.- Poczułem się żałośnie, właśnie
chciałem okłamać głos z mojego umysłu, który doskonale wiedział co
myślę, znał moje uczucia no i przede wszystkim zdawał sobie sprawę z
tego, że plecak rzeczywiście jest ciężki. – Po co ja ci to
mówię, zapytałeś się tylko po to żeby zacząć jakoś rozmowę?
- Mówisz jakbyś mnie nie znał. Za chwilę
będziesz szedł przez miasto i pewnie wspomnienia zawalą Ci się na głowę,
pomyślałem, że porozmawiamy żeby łatwiej Ci się szło.
- Zawsze robisz to w taki mało subtelny sposób
przeważnie jakimś nieudanym żartem lub komentarzem, który ma pokazać mi,
że wiesz wszystko i jesteś najmądrzejszy. Czekam na moment kiedy
zaskoczysz mnie czymś czego nie wiem. – Od początku
ciężko mi się z nim rozmawiało, ale kiedy ruszyłem w drogę myślę, że
będzie jeszcze gorzej.
- Bo wiem więcej niż Ty, no może tyle samo ale
ja mogę zajrzeć w każdy zakamarek Twojej głowy i wyciągnąć informację o
których wydawać by się mogło, że zapomniałeś. Każda informacja jest
zapisywana , a to że nie każdą jesteś w stanie sobie
przypomnieć to nie moja wina. Mamy do przejścia wiele kilometrów więc
skup się na drodze a ja zajmę Cię czymś ciekawym.
- Boję się pomyśleć co to będzie. Na pewno coś
wielce optymistycznego. – Zbliżam się do centrum więc muszę zachować
większą ostrożność. Może to głupie ale mając do wyboru bezpieczniejsze
drogi wolałem wybrać tą prowadzącą przez starówkę
żeby ostatni raz spojrzeć to wszystko co jeszcze przetrwało.
- Czyli „Wielki Marsz”* odpada? – Wiedziałem, że wyjedzie z czymś takim.
- Myślisz, że przypominanie mi o tej książce to
dobry pomysł? Historia w niej przedstawiona nie jest zbyt wesoła. Lepiej
nie szukaj już znanych mi tytułów książek i filmów bo pewnie będziesz
wybierał te pozycje, które będą pasować do zaistniałej
sytuacji a to akurat nie sprawi, że będzie mi się lepiej maszerowało. –
Zamilkł więc chyba doszło do niego, że nie pójdzie mu tak łatwo. Dam mu
chwilę może wyszuka w zakamarkach mojego umysłu coś co sprawi, że obaj
poczujemy się lepiej.
Wiele razy odwiedzałem starówkę w ostatnich
tygodniach ale dopiero teraz zdałem sobie sprawę z tego jak to wszystko
ponuro wygląda. Na ulicach leżą sterty śmieci, szkło z porozbijanych
okien i gruz z budynków które ucierpiały podczas nalotów,
gdzieniegdzie stoją zniszczone samochody, które już nigdy nigdzie nie
pojadą. Dziwne, że nie ma żadnych zwłok, na początku końca wojsko dość
sprawnie usuwało ciała z ulic i starali się informować rodziny
zmarłych, później było już z tym znacznie gorzej zwłoki
co prawda były zabierane ale już nikogo nie informowano tylko od razu
palono martwych. Miasto pustoszało z dnia na dzień, nawet nie wiem kiedy
przestałem widywać ludzi na ulicach, domyślam się, że pewnie większość z
tych, którzy przeżyli też nie życzą sobie
spotkań z innymi chyba, że zagrabić sobie rzeczy innych. Staję koło
Fontanny Neptuna na Długim Targi i patrzę w stronę ulicy Długiej.
- Wiesz, że nie masz tam po co iść, zabrałeś
wszystko co mogłeś a teraz nie wiesz nawet czy budynek stoi. Wiele razy
sam się powstrzymywałeś żeby tam pójść a teraz szkoda czasu i nerwów,
czekają tam tylko bolesne wspomnienia. Idź dalej
i nie oglądaj się już za siebie. – Głos wyrwał mnie z zadumy, tym razem
obaj wiedzieliśmy, że ma rację i musze iść dalej bo tutaj nic co by
mnie jeszcze trzymało.
- Wiem i tak już za dużo się obijałem w drodze
tutaj. –Założyłem kaptur i ruszyłem w dalszą drogę. Nie wiem co mnie
może czekać za każdym kolejnym zakrętem, a tych będzie po drodze bardzo
dużo. Zastanawiam się teraz czy meta będzie tam
gdzie sobie ją ustaliłem czy tam gdzie upadnę. W tym marszu wygrany może też być tylko jeden z tą różnicą, że nie mam za współzawodników dziewięćdziesięciu dziewięciu podobnych mi a walczyć będę z własnymi słabościami, pogodą i innymi przeciwnościami losu.
* „Wielki Marsz” – Powieść napisana przez
Stephena Kinga wydana w 1979 roku pod pseudonimem Richard Bachman.
Opowiada o corocznym marszu, w którym bierze udział stu nastoletnich
chłopców. Każdy z uczestników musi iść z minimalną prędkością
czterech mil na godzinę, każde zwolnienie poniżej tego limitu,
zatrzymanie się lub złamanie regulaminu grozi ostrzeżeniem, wszyscy
uczestnicy mogą otrzymać trzy nagany za czwarte zawodnik otrzymuje
czerwoną kartkę co jest jednoznaczne z uśmierceniem zawodnika
przez jednego z konwojujących marsz żołnierzy. Jeżeli zawodnik w
przeciągu godziny nie otrzyma ostrzeżenia to jedno znajdujące się na
jego koncie zostaje wymazane, w marszu nie ma żadnych przerw. Zawody są
pokazane jako wielka impreza oglądana przez miliony
widzów z wysoką nagrodą przeznaczoną dla zwycięzcy. Meta marszu jest tam gdzie upadnie przedostatni z uczestników.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz