poniedziałek, 12 stycznia 2015

Apokalipsa we dwoje 8.

 Czuje jak słońce rozgrzewa moją twarz, przez chwilę pomyślałam, że jestem w innym miejscu i dużo bardziej sprzyjających okolicznościach. Słyszę jak Matylda bawi się obok łóżka, tym razem to nowa lalka pochłania całą jej uwagę. Zawsze stara się bawić po cichu żeby mnie nie obudzić, a nawet jeśli się przebudzę to i tak udaję, że śpię żeby mała miała jeszcze chwilę bez zmartwień. Teraz jednak odwróciłam się w jej stronę, otworzyłam oczy i przyglądałam się jak przebiera barbie w inne zestawy ubrań i mówi do niej:
- A co myślisz o tej kreacji? Ma tyle cekinów, że na tańcach świeciłabyś niczym gwiazda.
Zostało nam kilkadziesiąt godzin do wyjścia i chce delektować się tą odrobiną normalności jaka nam tu została. Boję się, że wędrówka będzie dla niej za ciężka i nie będę wiedziała co zrobić kiedy dziewczynka nie będzie chciała dalej iść.
 Czasem śni mi się, że jestem już na miejscu ale nie ma nikogo ze mną, biegam i staram się zaglądać w każdy zakamarek ale nie ma tam ani Matyldy ani jego, zaczynam wtedy panikować i często się budzę cała zlana potem. Nie mogę a wręcz nie chcę później zasypiać bo bardzo nie podoba mi się wizja pozostania całkiem sama, patrze wtedy na dziewczynkę i uspokajam się, ta mała istota jedyna łączy mnie obecnie z przeszłością. Mimo, że nie jestem jej matką to i tak ją kocham jak własną córkę, staram się jej zapewnić jak najwięcej spokoju i dać odrobinę dzieciństwa, które zostało w tak brutalny sposób zabrane.
- Przepraszam, nie chciałam Cię obudzić. - Zawsze przejmuję się tym, że przerywa mi sen.
- Nie obudziłaś skarbie, nie śpię już jakiś czas. Podoba Ci się lalka, którą Ci przyniosłam? - Zapytałam chociaż wiedziałam, że teraz spodobałaby się jej prawie każda zabawka jaką bym jej nie sprawiła.
- Bardzo, dziękuję. - Uśmiecha się do mnie szczerze trzymając barbie w dłoni, odkłada ją na podłogę i wskakuje na łóżko przytulając się do mnie. Myślę, że w takich chwilach Matylda tak jak ja też zapomina o tym jak wygląda obecnie nasz świat i cieszy się tą namiastką normalnego życia.
 Tulimy się tak przez kilka minut aż strasznie zaburczało mi w brzuchu.
- Chyba czas na śniadanie. Wracaj do zabawy a ja przyszykuje nam coś dobrego, a później póki mamy dzień zaczniemy się pakować. - Widziałam jak na słowo "pakować" uśmiech zniknął z jej małej twarzy, próbowałam z nią kilka razy o tym porozmawiać ale za każdym razem jak o tym wspominałam zamykała się w sobie.
- Dobrze, a mogę iść z tobą i w kuchni się bawić. - Wiem, że czasem boi się sama zostawać nawet jak jestem w domu.
- Oczywiście Słoneczko, chodź zobaczymy od razu co dobrego w nocy przyniosłam. - Sama byłam ciekaw co takiego znajduję się w tych paczkach, które znalazłam w sklepie turystycznym.
 Założyłam ubrania, które zostawiłam na krześle obok łóżka zaraz jak wróciłam nad ranem. Matylda szła za mną szepcząc coś do lalki uciekając znów do świata dziecka, czasami sama chciałabym uciec do tak beztroskiej krainy gdzie myśli krążą wokół zabawy. Muszę się bardziej skupić bo zaczynam się rozpraszać, mi jak i dziewczynce potrzebna jest teraz silna kobieta, która równie dobrze da sobie radę ze wszystkimi przeciwnościami losu, które będą czyhać na nas w czasie drogi jak z tym wszystkim co nas do tej pory spotkało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz