środa, 25 lutego 2015

Apokalipsa we dwoje 11.

Pierwszy postój zaplanowałem pod Tczewem lub jakby udało mi się utrzymać dobre tempo to poszukałbym schronienia w mieście. Marsz nie był tak uciążliwy jak myślałem,  plecak nie był za ciężki, buty wygodne a pogoda tej nocy dopisała. Bezchmurne nocne niebo było pełne gwiazd, odkąd światła w miastach całkiem zgasły niebo po zmroku odzyskiwało swój pierwotny wygląd niezakłócony niczym. Kilka razy miałem okazję ujrzeć taki widok, czy to na plaży nad otwartym morzem czy to w górach. Szedłem drogą mimo, że byłem na widoku, nie chciałem na początku marszu nadkładać sobie drogi. Musiałem ryzykować, inaczej moja podróż trwałaby o wiele za długo.
 W Pruszczu Gdańskim zrobiłem sobie półgodzinny postój. Wcześniej byłem tu tylko trzy razy i nie znałem za bardzo okolicy. Miasto nie było bardzo zniszczone ale wiele budynków mimo, że nadal stało miało wyraźne ślady pożarów. Na ulicach widać było, że i tu wydarzyło się to samo co w Gdańsku i pewnie większości miast i miejscowości na świecie. Wyraźną różnicą między obydwoma miejscami był brak zwłok na ulicach. Ludzie szukali schronienia tam gdzie tam było wojsko, które nie mogło zapewnić ochrony w każdym miejscu i mieszkańcy takich miast to musieli albo radzić sobie samemu albo przenieść się tam gdzie mieli militarne wsparcie.
 Nie wiem co mnie będzie czekać dalej, w jakim stanie zastanę kolejne miasta, czy wisie ominęło to wszystko i czy napotkam kogokolwiek. Zastanawiam się czasem co zrobili ludzie tacy jak ja. Kto chowa się jeszcze w miastach, a kto wybrał wędrówkę a jakieś miejsca, którą mogą dać jakąkolwiek nadzieję, na przetrwanie cywilizacji. Może w jakimś rejonach utworzyły się większe lub mniejsze społeczności, które starają się odbudować chociaż w ułamku to co było.
- Dlaczego w ogóle ze mną rozmawiasz? – Zapytałem głos, który od kilku godzin siedział cicho.
- Bo potrzebujesz bodźca, który wyciągnie z ciebie to co skrywasz bardzo głęboko w umyśle. To ja powoduję, że mówisz nie zastanawiając się  nad słowami, nie analizujesz tego czy mnie urazisz. Jestem częścią ciebie i jeżeli już tu jestem to tylko po to żeby Cię motywować. Czasem te metody mogą Ci się wydawać drastyczne ale muszę robić to tak żeby jak najlepiej do Ciebie dotrzeć. – Nie sądziłem, że tak się nad tym rozwinie, spodziewałem się znów sarkazmu i uszczypliwych komentarzy.
- Czyli mówisz, że gdybyś od początku był jak Mistrz Yoda czy inny mędrzec to bym Ciebie nie posłuchał? – W sumie to ma sens co on mówi.
- Tak, ty potrzebujesz kopa a nie ciepłych słówek. Gdybym głaskał Cię po głowie to byś pewnie zachłysnął się tym wszystkim uznając to za słodzenie ci. Masz do przejścia ponad tysiąc kilometrów i nie możesz rozpraszać się myśląc o jakiś rzeczach, które będą powodować gorszy nastrój. Lepiej jak ja cię zdenerwuję i w taki sposób popchnę dalej niż miałbyś usiąść i czekać na nie wiadomo co. Pamiętaj, że to ty mnie stworzyłeś i tylko ty będziesz mógł sprawić, że zniknę. – Wcześniej myślałem, że on jest tylko po to żebym bardziej nie zwariował od samotności ale teraz zdaję sobie sprawę z tego, że on jest bardziej przydatny.
- Przeraża mnie ta droga. – Tylko tyle mogłem z siebie wydusić.
- Wiem o tym i Ci się nie dziwie. Zrobiłeś pierwszy postój a już ci się bierze na niepotrzebne rozmyślania. Zjedz, odpocznij i nie myśl o tym wszystkim tylko bierz dupę w troki i idziemy dalej. Jesteś bliski osiągnięcia wyznaczonego celi na dziś. Nikt nie wie czy później będzie łatwiej. – Wiedział co mówi, wydaję mi się, że od teraz nasze relacje diametralnie się zmienią.
- Już czas iść dalej. – Powiedziałem wstając. Głos nic nie odpowiedział siedział w mojej głowie i doskonale wiedział, że nie jestem teraz skory do rozmów. Zero niepotrzebnego myślenia, czeka mnie dziś jeszcze znalezienie bezpiecznego miejsca do spania.
Idąc nie myślałem za dużo o przeszłości i przyszłości, próbowałem skupić się na drodze i wypatrywałem niebezpieczeństw, które mogły na mnie czyhać w okolicy.To wszystko dopiero się zaczyna a ja robię krok za krokiem i każdy kolejny przybliża mnie do celu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz