Pierwszy postój zaplanowałem pod Tczewem lub
jakby udało mi się utrzymać dobre tempo to poszukałbym schronienia w
mieście. Marsz nie był tak uciążliwy jak myślałem, plecak nie był za
ciężki, buty wygodne a pogoda tej nocy dopisała. Bezchmurne
nocne niebo było pełne gwiazd, odkąd światła w miastach całkiem zgasły
niebo po zmroku odzyskiwało swój pierwotny wygląd niezakłócony niczym.
Kilka razy miałem okazję ujrzeć taki widok, czy to na plaży nad otwartym
morzem czy to w górach. Szedłem drogą mimo,
że byłem na widoku, nie chciałem na początku marszu nadkładać sobie
drogi. Musiałem ryzykować, inaczej moja podróż trwałaby o wiele za
długo.
W Pruszczu Gdańskim zrobiłem sobie półgodzinny
postój. Wcześniej byłem tu tylko trzy razy i nie znałem za bardzo
okolicy. Miasto nie było bardzo zniszczone ale wiele budynków mimo, że
nadal stało miało wyraźne ślady pożarów. Na ulicach
widać było, że i tu wydarzyło się to samo co w Gdańsku i pewnie
większości miast i miejscowości na świecie. Wyraźną różnicą między
obydwoma miejscami był brak zwłok na ulicach. Ludzie szukali schronienia
tam gdzie tam było wojsko, które nie mogło zapewnić
ochrony w każdym miejscu i mieszkańcy takich miast to musieli albo
radzić sobie samemu albo przenieść się tam gdzie mieli militarne
wsparcie.
Nie wiem co mnie będzie czekać dalej, w jakim
stanie zastanę kolejne miasta, czy wisie ominęło to wszystko i czy
napotkam kogokolwiek. Zastanawiam się czasem co zrobili ludzie tacy jak
ja. Kto chowa się jeszcze w miastach, a kto wybrał
wędrówkę a jakieś miejsca, którą mogą dać jakąkolwiek nadzieję, na
przetrwanie cywilizacji. Może w jakimś rejonach utworzyły się większe
lub mniejsze społeczności, które starają się odbudować chociaż w ułamku
to co było.
- Dlaczego w ogóle ze mną rozmawiasz? – Zapytałem głos, który od kilku godzin siedział cicho.
- Bo potrzebujesz bodźca, który wyciągnie z
ciebie to co skrywasz bardzo głęboko w umyśle. To ja powoduję, że mówisz
nie zastanawiając się nad słowami, nie analizujesz tego czy mnie
urazisz. Jestem częścią ciebie i jeżeli już tu jestem
to tylko po to żeby Cię motywować. Czasem te metody mogą Ci się wydawać
drastyczne ale muszę robić to tak żeby jak najlepiej do Ciebie dotrzeć.
– Nie sądziłem, że tak się nad tym rozwinie, spodziewałem się znów
sarkazmu i uszczypliwych komentarzy.
- Czyli mówisz, że gdybyś od początku był jak
Mistrz Yoda czy inny mędrzec to bym Ciebie nie posłuchał? – W sumie to
ma sens co on mówi.
- Tak, ty potrzebujesz kopa a nie ciepłych
słówek. Gdybym głaskał Cię po głowie to byś pewnie zachłysnął się tym
wszystkim uznając to za słodzenie ci. Masz do przejścia ponad tysiąc
kilometrów i nie możesz rozpraszać się myśląc o jakiś
rzeczach, które będą powodować gorszy nastrój. Lepiej jak ja cię
zdenerwuję i w taki sposób popchnę dalej niż miałbyś usiąść i czekać na
nie wiadomo co. Pamiętaj, że to ty mnie stworzyłeś i tylko ty będziesz
mógł sprawić, że zniknę. – Wcześniej myślałem, że
on jest tylko po to żebym bardziej nie zwariował od samotności ale
teraz zdaję sobie sprawę z tego, że on jest bardziej przydatny.
- Przeraża mnie ta droga. – Tylko tyle mogłem z siebie wydusić.
- Wiem o tym i Ci się nie dziwie. Zrobiłeś
pierwszy postój a już ci się bierze na niepotrzebne rozmyślania. Zjedz,
odpocznij i nie myśl o tym wszystkim tylko bierz dupę w troki i idziemy
dalej. Jesteś bliski osiągnięcia wyznaczonego celi
na dziś. Nikt nie wie czy później będzie łatwiej. – Wiedział co mówi,
wydaję mi się, że od teraz nasze relacje diametralnie się zmienią.
- Już czas iść dalej. – Powiedziałem wstając.
Głos nic nie odpowiedział siedział w mojej głowie i doskonale wiedział,
że nie jestem teraz skory do rozmów. Zero niepotrzebnego myślenia, czeka
mnie dziś jeszcze znalezienie bezpiecznego miejsca
do spania.
Idąc nie myślałem za dużo o przeszłości i
przyszłości, próbowałem skupić się na drodze i wypatrywałem
niebezpieczeństw, które mogły na mnie czyhać w okolicy.To wszystko dopiero się zaczyna a ja robię krok za krokiem i każdy kolejny przybliża mnie do celu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz